0

Wakacje z 11-letnią dziewczynką

Dzisiaj pierwszy dzień szkoły. Dla wielu dzieci koniec wolności, ale na szczęście moja córka podchodzi do tego tematu inaczej. Cieszy się, że w końcu spotka się ze swoimi koleżankami i znowu będą mogły przegadywać wszystkie przerwy i wychodzić razem po szkole. Mam tylko nadzieję, że nie kosztem nauki, ale ten temat dopiero przed nami (mam nadzieję, że wcale go nie będzie). W każdym razie czas na wspomnienia z wakacji.

Razem z moją siostrą i jej rodziną pojechaliśmy do Chorwacji na cudowny wypoczynek. Muszę powiedzieć, że jestem zachwycony tym miejscem. Ciepły klimat sprawia, że można cały dzień spędzić na plaży i tylko na zmianę kąpać się i wychodzić na plażę. No może z przerwą na obiad (na przykład kalmary, których podobno w Polsce nie warto próbować). Moja córka oczywiście wybawiła się za wszystkie czasy razem z kuzynostwem oraz nowymi znajomymi. Trzeba przyznać, że Chorwacja to kraj, w którym oprócz mieszkańców, którzy dogadują się w każdym języku, słychać przede wszystkim Polaków i Niemców. W każdym razie ze znalezieniem towarzyszy nie mieliśmy absolutnie problemów. Cały wyjazd przebiegł niemalże bezproblemowo. Może z wyjątkiem małej niedyspozycji zdrowotnej męża mojej siostry. Na całe szczęście mieliśmy wszyscy wykupione ubezpieczenie na wyjazd do Chorwacji i nie mieliśmy żadnych problemów, ze znalezieniem pomocy. Przekonuję się, że nie warto oszczędzać na ważnych rzeczach, takich ja życie czy zdrowie.

W każdym razie wróciliśmy pełni energii i smutni, że tak szybko minął ten czas. Teraz z niecierpliwością czekamy na kolejny rok. Nie wiem jaka wtedy podróż nas czeka, ale nad Adriatyk z pewnością jeszcze wrócimy.

0

O edukacji Młodej Damy rozważania dalsze

Wspominałem już o pewnej – oberwie mi się za to, ale trudno – chłopczycowatości Majki. Nie chcę, żebyście pomyśleli, że jest to wina tego, co robi poza szkołą – a przynajmniej nie jest to spowodowane tym, że zmuszam ją do określonych zajęć.

Postanowiłem, że – ponieważ żadne polisy posagowe nie zastąpią młodej osobie dobrego przygotowania do życia – zapewnię jej tyle możliwości, na ile będzie miała ochotę. Jeżeli chce się czegoś nauczyć lub czymś zająć, to staram się jej to ułatwić – oczywiście nie zamierzam zrobić z niej rozkapryszonej i roszczeniowej osóbki, więc uczy się, że wszystko ma swoją cenę – nawet, jeśli tą ceną jest póki co wyprowadzanie psa na spacer czy obowiązek utrzymywania porządku w pokoju ;).

Ale wracając – staram się, żeby spróbowała jak najwięcej, nawet, jeśli oznacza to cykliczne zmiany dodatkowych zajęć. Wiem, że jest uparta i konsekwentna, dlatego nie zmuszam jej do zostawania na tych, których nie chce (za wyjątkiem matematyki). Może i nie odkryła jeszcze, co chce w życiu robić – ale z pewnością ma już sporą listę tego, czego robić nie chce.

A nie chce: tańczyć w balecie, grać na fortepianie, grać na gitarze, grać na harfie (nie było łatwo znaleźć takie zajęcia, możecie mi wierzyć…), ćwiczyć karate ani grać w siatkówkę (chociaż ostatnio przestała mówić, że to “dziewczyńska gra”) ani – na całe szczęście – skakać na nartach. Na dłużej przywiązała się do Zuchów – i liczę, że harcerstwo też ją utrzyma, ale zanim dorośnie – spróbuje jeszcze całej masy sportów i hobby. I dobrze – niech wybiera. Ja przynajmniej będę miał w domu czysto, a na wywiadówce nie będę musiał rozpaczliwie ukrywać się przed surowym wzrokiem Pani Wychowawczyni ;).

0

Czy mężczyzna potrafi wychowywać?

Czasem zastanawiam się – czy na pewno potrafię przekazać Majce wszystko, co dorastająca dziewczynka powinna wiedzieć? Rośnie niesamowicie szybko, staje się coraz bardziej samodzielna – ale to wciąż moja mała córeczka i muszę, po prostu muszę robić wszystko, by brak matki nie był dla niej ciężarem.

Staram się podchodzić do tego w sposób przemyślany – chociaż staje się taką trochę chłopczycą, uwielbia wyprawy do lasu i nie może się doczekać pierwszego w życiu obozu harcerskiego :). Jednak rozpalanie ogniska (pod nadzorem), rozbijanie namiotu i rozpoznawanie grzybów jadalnych to przecież nie wszystko – musi wiedzieć, jak zachowuje się młoda dama, a samemu ciężko mi ją tego nauczyć… do dzisiaj mam świadomość, jak niesamowicie śmiesznie wyglądałem z filiżanką herbaty, siedząc obok misia :).

Pomaga mi zaprzyjaźniona pani psycholog ze szkoły, przesympatyczna Starsza Pani. Pomagają mi sąsiadki, koleżanki z pracy – to po prostu niesamowite, za jaką życzliwością się spotkałem. Czasami nie od razu – ale kiedy tylko poznało nowe oblicze mojej byłej żony – skończyły się ironiczne uwagi i ciche szepty.

Odwdzięczam się jak mogę – a to pomalowaniem ławki, a to pomocą przy wniesieniu mebli – mam jednak świadomość tego, ile im zawdzięczam.

Nie mogę jednak liczyć tylko na innych ludzi – mam więc w księgarniach i bibliotekach opinię dziwaka :). Chłonę książki o psychologii i wychowaniu – starając się nie stosować wszystkiego na raz :).

W skrócie – chcę, żeby Majka miała tak normalne i wesołe dzieciństwo, jak to tylko możliwe, oraz żeby wyrosła na dziewczynę zaradną i samodzielną. Patrząc na to, jak potrafi się śmiać i ile już potrafi – mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze :).

Czy zastanawialiście się na czym polega rezygnacja z ubezpieczenia na życie? Może warto zobaczyć ten artykuł http://www.ubezpieczeniaonline.pl/na-zycie/a/jak-napisac-rezygnacje-z-ubezpieczenia-na-zycie/70.html

0

Ciąg dalszy jeszcze nastąpi

Wiem, że obiecałem opisać ciąg dalszy – przepraszam Was, ale mimo upływu czasu emocje wciąż buzują i, mimo kilku podejść, wszystko to zlewało się w prawdziwy bełkot.

Zamiast tego opowiem Wam o kwestii, która po trochu pomogły w wygraniu sprawy – a że niedawno zaczął się rok szkolny, będzie to tym bardziej na miejscu.

Moja “kochana” Żona idealnie prezentowała się przed sądem – ale kiedy doszło do dyskusji zdobyłem przewagę. Nie potrafiła objąć wyobraźnią dalszej przyszłości, skupiając się tylko na tym, co zrobi tuż po ostatecznym odebraniu mi dziecka. “och, tak, w pobliżu jest jakaś podstawówka”… “teraz są gimnazja, prawda?” – byłem przerażony tym, co zrobił z Nią upływ czasu, zupełnie jakby stała tam kompletnie obca mi osoba…

Na domiar złego Jej – i tego jej fagasa – tryb życia nie wróżył Majce spokojnego dorastania i kolejne pytania odsłaniały te zagrożenia.

Kwestia zapewnienia dziecku edukacji i przyszłości jest bardzo ważna – tym bardziej, że i ja nie jestem przecież wieczny i chciałbym, by miała odpowiednie warunki jeżeli i mnie zabraknie.

Znów z pomocą przyszła strona u polisach i ubezpieczeniach – kwota niezbędna do zapewnienia Majce edukacji okazała się na tyle atrakcyjna, że nawet się nie zawahałem – spokojnie wystarczy mi i na bieżące, i na przyszłe wydatki.

0

Mojej historii ciąg dalszy

Skończyłem opowiadać moja historię w momencie, gdy moja żona wróciła do domu i zażądała prawa do opieki nad Majką.

Okazało się, że w ciągu swojej rocznej podróży znalazła sobie jakiegoś mężczyznę (jest z nim zresztą nadal). To zapijaczony ćpun bez pracy. Ona – nie chcę mówić, czym się trudniła w czasie, kiedy nie była ze mną. I tak nagle, jak nigdy nie interesowała się dzieckiem – zapragnęła mieć prawo do opieki nad małą. Była posiniaczona i brudna, jak przyjechała. Jej choroba psychiczna postępowała coraz bardziej. Podała mnie do sądu. Gdy odbyła się pierwsza rozprawa, przyszła na nią idealnie ubrana i umalowana. I choć nikt nie stał po jej stronie – nawet jej matka – prawo do opieki zostało przyznane jej.

Dziecko było zbyt małe, żeby zrozumieć cokolwiek. Trafiła do matki, gdy miała trzy lata. Nie powiem – moja eks nie była wobez niej agresywna, była czuła, kupowała zabawki. Z tym że potrafiła urządzić libację w drugim pokoju razem z tym jej fagasem. Mała była czysta i zadbana, ale nieszczęśliwa, cały czas płakała. Pozwalali mi się z nią widywać raz w tygodniu. Często odbierałem ją od pijanej już matki.

Na złożenie pozwu zdecydowałem się dopiero, czy miała 4 latka. Dlaczego? Po prostu się bałem, że ta wariatka wpadnie w furię i coś zrobi sobie albo komuś. Bałem się też porażki. Na szczęście zarabiałem nieźle. Było mnie stać na dobrego adwokata. Wystąpiłem do sądu o opiekę nad Majką… przegrałem następną rozprawę.

Ciąg dalszy nastąpi.

0

Kilka kwestii związanych z ubezpieczeniem posagowym :)

Jestem dość zaskoczony, ale poruszana przeze mnie dość często kwestia ubezpieczenia posagowego wzbudza wśród samotnych tatów duże emocje 😉 W razie, gdyby ubezpieczenia dzieci wzbudzały w Was jakieś wątpliwości, odsyłam do ubezpieczonedziecko.pl. Ale ja kilka pytań mogę odpowiedzieć sam – a co, znam się, to się wypowiem 😉

Pierwsze często pojawiające się pytanie to pytanie o korzyści z lokaty, czyli: czy lepiej jest zawrzeć ubezpieczenie posagowe, czy lokatę? Odpowiem tak na chłopski rozum: przecież to dwa zupełnie inne produkty finansowe! Ubezpieczenie na dziecko oprócz odłożenia funduszy na start dziecka w przyszłość ma na celu ubezpieczenie życia. Lokata nie daje nam takiej możliwości! Poza tym w przypadku lokaty dziecko po śmierci rodzica dostanie tyle, ile zostało odłożone, a gdy masz polisę – pieniądze odkłada za Ciebie towarzystwo ubezpieczeniowe.

Druga poruszana kwestia to przypadki z przeszłości. Każdy kiedyś słyszał o tym, że rodzice odłożyli znajomemu fundusze na posagówce, a ten dostał potem guzik z pętelką. No tak… Ale pamiętacie, że były wtedy przemiany ustrojowe, prawda? Chyba nie przewidujemy następnych przemian ustrojowych, prawda? 🙂 Wasze pieniądze są więc bezpieczne.

0

Są też inni samotni ojcowie

Chyba jeszcze o tym nie pisałem, ale mamy taką małą grupę wsparcia dla samotnych ojców. Na razie, niestety, tylko drogą internetową. Rozmawiamy sobie na forum, którego nazwy wolałbym nie zdradzać, żeby nie narazić się na nieprzyjemności. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się spotkać w realu, może jakiś zlot, czy co… 🙂

Oh My GoodnessNie macie pojęcia, ile tematów przewija się przez nasze forum. Najbardziej na topie jest oczywiście pomoc prawna oraz wsparcie psychiczne. Bo wspieramy się nawzajem bardzo. Czy wiecie, że w polskich sądach nadal pokutuje przekonanie, że dziecko powinno być przy matce? Nieważne, wariatka, bije czy pije, matka to matka…

Ojcowie często pytają też o ubezpieczenie dla dziecka. Nic dziwnego – gdy nam się coś stanie, nasze dzieci zostają kompletnie same… Jak już pisałem, ja posiadam taką polisę i jestem bardzo zadowolony. Majka w razie czego otrzyma nie tylko odszkodowanie, ale i fundusze na start w dorosłe życie, które w razie mojej śmierci będzie opłacać agencja. A jak nic się nie stanie, korzyść będzie i tak – sam odłożę jej spory kapitał na studia czy mieszkanie. Jeśli nie wiecie, na czym dokładnie polega to ubezpieczenie posagowe, zajrzyjcie na ubezpieczonedziecko.pl. Znajdziecie tam naprawdę dużo informacji na ten temat.

Jestem prostym chłopem, ale córka jest dla mnie najważniejsza 🙂 Dlatego właśnie się ubezpieczyłem. I dlatego wspieram innych samotnych ojców w ich działaniach. Bo dziecko nie musi wcale być przy matce. Dziecko powinno być tam, gdzie czuje się kochane i bezpieczne.